Blog

Studia prawnicze
Historie Aplikantów Wielka Brytania Wielka Brytania

Studia prawnicze w Anglii, oczami studenta.

Iść na medycynę czy na prawo? Te pytanie zadawałam sobie bardzo długo. Wybrałam jednak studia prawnicze w Anglii i bardzo się z tego cieszę.

Co prawda, prawa w Polsce nigdy nie skończyłam, a na całe szczęście, nawet go  nie zaczęłam. Chociaż byłam już tego, bardzo bliska…

Studia prawnicze w moim kraju, od zawsze wydawały mi się ryzykownym pomysłem. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nikt z mojej rodziny w owej branży się nie specjalizuje, a konkurencja jest ogromna.

Mimo licznych starań moich rodziców, którym już prawie udało się mnie przekonać do medycyny, pomysł z prawem powracał jak bumerang.

Idąc do klasy pierwszej liceum, w głowie miałam wyłącznie wizje siebie pracującej w kancelarii prawniczej. Jednak po roku stwierdziłam, że może jednak medycyna i transplantologia i wtedy cudem udało mi się przenieść z klasy humanistycznej na profil biologiczno-chemiczny.

Niestety jakiekolwiek sprawdziany czy kartkówki, kończyły się u mnie wiecznym niepowodzeniem, i to niezależnie od tego, jak długo się do nich przygotowywałam. Powoli docierało do mnie, że chyba jednak nie był to trafny wybór.

Dlatego też, w listopadzie trzeciej klasy podjęłam decyzję, która przez większość osób określana była jako szalona na 6 miesięcy przed matura. Zdecydowałam się całkowicie porzucić naukę biologii i chemii, a skupić się na nadrobieniu materiału z polskiego rozszerzonego.

Po dokładnej analizie wymagań na studia prawnicze w Polsce, byłam pewna, że dobry wynik z rozszerzonej matury z angielskiego, polskiego oraz matury podstawowej z niemieckiego umożliwi mi dostanie się na przeciętne uczelnie w Polsce. O moim wymarzonym Krakowie i UJ nie było niestety mowy…

Przygotowania do matury z rozszerzenia okazały się być niesamowicie interesujące! Do tego stopnia, że już po egzaminach żałowałam, że nie zapisałam się na ten fakultet od samego początku.

W międzyczasie nadeszły ferie zimowe i trochę więcej wolnego czasu. Wtedy też natknęłam się na stronę Elab na Facebooku. Zaczęłam czytać coraz to więcej i zagłębiać się w lepiej w temat studiów za granicą.

Niestety nie mogłam liczyć na poparcie od strony rodziców od samego początku. Przerażała ich myśl o finansowaniu studiów, o kredycie, dużej odległości od domu, a także o panującej wtedy napiętej sytuacji politycznej w Anglii.

Z biegiem czasu również i oni zaczęli się coraz bardziej przekonywać do słuszności mojego pomysłu. Swoją aplikację na uczelnie wysłałam jeszcze podczas ferii, a w dzień moich urodzin, dostałam pierwszą pozytywna odpowiedź od uczelni, która potem okazała się być moim firm choice – University of Liverpool!

Wybór insurance choice nie był już tak oczywisty, wahałam się miedzy DMU, a Coventry University. Ostatecznie zdecydowałam się na DMU.

Matura przyszła szybciej niż się obejrzałam, a po maturze czas najwyższy na aplikacje na polskie uczelnie na studia prawnicze, do czego usilnie namawiała mnie moja mama.

Zdecydowałam się złożyć wszystkie dokumenty, żeby mieć jakieś wyjście awaryjne, gdyby Anglia nie wypaliła. Na całe szczęście wypaliła i to jeszcze z ogromnym hukiem! Co prawda nie University of Liverpool, ale DMU!

Wraz z nadejściem września, przyszedł czas na gorączkowe pakowanie i szykowanie się do wyjazdu. Równo w połowie miesiąca, uzbrojona w ponad 30kg bagaż, wystraszona, ale podekscytowana wyruszyłam w drogę!

Obecnie minęło już ponad pół roku, od kiedy mieszkam w Leicester. Tęsknota za domem szybko minęło, bo nie było na nią czasu, kiedy tyle nowości działo się dookoła. Już teraz śmiało mogę powiedzieć, że czuję się pewnie zarówno pod względem językowym jak i co do słuszności wyboru mojego kierunku prawniczego.

Co prawda nie jest tak, że interesuje mnie dosłownie wszystko, o czym mówimy na zajęciach, ale myślę, że aż tak dobrze nigdzie nie jest 😉 W ostatnim czasie wybieraliśmy już moduły na przyszły rok i już teraz mogę śmiało powiedzieć, że to będzie w końcu to, na co czekałam!

Wiele osób pyta, czy chce zostać w Anglii po studiach. Ale ja na to pytania nie znam jeszcze odpowiedzi. Póki co, moje studiowanie prawa, traktuje jako niesamowitą i pewnie największą przygodę w moim życiu. A plany na to, co po studiach prawniczych, pewnie zweryfikuje życie. Ale jednego jestem pewna, zdecydowanie warto zaryzykować i wybrać studia za granicą!

Autor: Justyna