Blog

studia w stanach studia w USA
Studia w USA

Serce w komplecie – moja podróż na studia w Stanach Zjednoczonych

Studia w Stanach Zjednoczonych 

oczami Natalii Stefańskiej, studentki Johns Hopkins University 

studia w stanach

Studia w Stanach – od czego się zaczęło? Siedziałam sama na plaży, wpatrzona w ocean i fale rozbijające się o niekończący się horyzont. Wdychałam w płuca całą sobą zapach soli i stygnącego piasku, pragnąc na zawsze zamknąć ten moment w sercu. Ten spokój. Tę rozpierającą serce radość, która kazała mi myśleć, że moje serce jest kompletne. Że jestem na swoim miejscu. Jestem sobą. 

Na tej maleńkiej plaży setki kilometrów od małego miasta pod Warszawą, gdzie spędziłam siedemnaście lat mojego życia, czułam się bardziej sobą niż kiedykolwiek. 

Nagle uderzyła mnie myśl. To nie ta plaża sama w sobie daje mi to uczucie. To nie te fale, chociaż drogie mi jak nic innego. To dal. To odkrywanie. To nieznane. To odwaga, by w nie wyruszyć. 

Jak mogłam znów pozwolić sobie wrócić do rzeczywistości, w której na co dzień nie czułam się sobą, tylko po to, by znów poczuć okruszek szczęścia przez tydzień albo dwa i znów złamać sobie serce wracając? To nie było życie, którego pragnęłam. To nie było życie, o które miałam odwagę walczyć.

Przede mną jawił się czas ważnych decyzji i nagle myśl o Uniwersytecie Warszawskim przestała mi wystarczać, a wręcz zaczęła mnie przerażać, dusić. W jednej sekundzie podjęłam decyzję: muszę wyjechać. Muszę spróbować, dać sobie szansę. Nieważne gdzie, świat jest wielki i pełen miejsc i ludzi, które można odkryć, a mnie dziewiętnaście lat w Polsce w zupełności wystarczy.

Studia w Stanach – jak zaczęła się moja przygoda?

Jeszcze na tej samej plaży odbyłam rozmowę z rodzicami i już następnego dnia odezwałam się do Elab. Szukałam kogoś, kto pomoże mi odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości, w którą postanowiłam wkroczyć. Od razu dostałam wiele pytań, na które nie znałam odpowiedzi: gdzie chcę studiować, co chcę studiować, co się dla mnie liczy, co chcę robić, kim być… I w tym wszystkim jedną radę: możesz, ale nie musisz znać odpowiedzi, żeby realizować wielkie marzenia. 

Kiedy parę miesięcy później razem z Elab aplikowałam do USA, Wielkiej Brytanii,  Holandii, Włoch i Finlandii, dalej nie znałam odpowiedzi na te pytania. Pewnie stąd tak wiele krajów i aż czternaście aplikacji. Czułam się bardzo niepewnie, kiedy w esejach aplikacyjnych pytano mnie kim jestem, co jest moją pasją, co mnie inspiruje i co chcę osiągnąć. Nigdy nie miałam jednej odpowiedzi, jednej pasji, jednej inspiracji. Zawsze inspirował mnie po prostu świat, jego różnorodność, jego możliwości. Jak mogłam wybrać tylko jedną rzecz? To był moment, kiedy zrozumiałam, że prawdopodobnie najlepsze dla mnie będą studia w Stanach. W USA zazwyczaj nie trzeba wybierać kierunku od razu. Można aplikować jako „undecided”, eksperymentować, zmieniać kierunek w trakcie (nawet nie raz!), a nawet czasem zrobić dwa naraz. Nie liczy się tylko to kim chcesz być, ale także to, kim jesteś teraz – niekompletny, niedoskonały, wciąż poszukujący. Takiego podejścia właśnie było mi trzeba. 

Jak wygląda aplikacja na studia w USA?

Mimo tego aplikacja była dla mnie stresująca. Chciałam pokazać się od najlepszej strony, pokazać, że chcę coś osiągnąć, do czegoś dążyć. Ale dalej nie byłam pewna do czego. Uspokoił mnie mój Elabowy mentor, Krzysiek, który czuwał nad moją aplikacją do Stanów. – Bądź sobą – powiedział. – Najlepszą wersją siebie, i pokaż, że nie wiem nie jest wadą, a zaletą. Nie wiem to otwartość umysłu, nie wiem to cały wachlarz możliwości. Nie wiem to nie jestem, ale stanę się.  A nie wiem połączone z pasją, by odkrywać, to przepis, by dać z siebie wszystko i brać garściami z szansy, jaka przed nami stoi. 

Spędziłam kilka intensywnych miesięcy na Elabowych warsztatach SATelite, przygotowując się do standaryzowanych amerykańskich egzaminów. Dzięki warsztatom podniosłam swój początkowy wynik egzaminu SAT o równe trzysta punktów i byłam spokojna o tę część mojej aplikacji. Eseje również, z pomocą Krzyśka, zaczęły brzmieć naprawdę nieźle. 31 grudnia ostatni raz wcisnęłam „submit”.

Dwa lata później ten chaos, te wątpliwości i ciężka praca wydają się jednocześnie daleko i blisko, jakby miały miejsce wczoraj, a jednak chowały się daleko za mgłą. Bo dziś patrzę na nie z odległości ponad siedmiu tysięcy kilometrów, z Johns Hopkins University w Baltimore, USA.

Weź udział w warsztatach SATelite

Już niedługo rusza kolejny cykl przygotowań do egzaminów SAT!

Jak wyglądają studia w Stanach?

Zakochałam się w tej uczelni i w jej ludziach już gdy poszłam na pierwszy internetowy webinar dla przyjętych studentów. Amerykańska serdeczność oczarowała mnie bez reszty i w jednej chwili wiedziałam, że to tam jest moje miejsce na ziemi. Już od pierwszego dnia poczułam się w moim pokoju w akademiku w rozgrzanym słońcem Baltimore jak w domu. A już parę tygodni później zrozumiałam, że ten dom to nie tylko miejsce, ale i ludzie: najlepsi i najszczersi przyjaciele jakich kiedykolwiek miałam.

Przez cały pierwszy rok studiów w Stanach eksperymentowałam, biorąc kursy z psychologii, biznesu, polityki, marketingu, literatury i historii, aż w końcu zrozumiałam, że najlepszym kierunkiem będzie ten, który łączy w sobie wiele aspektów: ekonomię, politykę, historię, języki, a nawet w pewnym sensie psychologię – International Studies. I choć odpowiedź na wiele pytań dalej brzmi dla mnie nie wiem, to dziś widzę już wyraźnie, że jeśli jest miejsce, gdzie mogę się rozwijać we wszystkich kierunkach o jakich tylko zamarzę i niespiesznie doceniać proces, jakim jest rozszyfrowywanie tego ekscytująco tajemniczego nie wiem, to jest to właśnie Johns Hopkins University.

Studia w Stanach a inne aktywności

Na drugim roku studiuję International Studies, ale także Writing Seminars (kreatywne pisanie) oraz marketing. Ponadto, brałam bardzo aktywny udział w tworzeniu szokującej partycypacyjnej wystawy na temat migracji (Hostile Terrain 94), dołączyłam do żeńskiego bractwa (sorority), w którym w następnym semestrze obejmuję jedną z pozycji kierowniczych. Co więcej, ukończyłam staż w wydziale historii US Navy i jestem aktywną uczestniczką klubu tańca towarzyskiego. A to wszystko tylko jeden rozdział historii, którą pisze moje życie. Jeden, ale niesamowicie różnorodny, pełen fascynujących zajęć, które wybieram sobie sama i na których kładzie się nacisk na krytyczne myślenie. Pełen ludzi ze wszystkich stron świata mówiących w najróżniejszych językach, pełen szans i okazji, by się zaangażować, lub po prostu posłuchać wielu bardziej doświadczonych głosów. Rozdział po prostu pełen. Po prostu kompletny. Jak moje serce. 

Nie przegap nadchodzących webinarów!

Chcę studiować w USA – co dalej?

Studiowanie za granicą nie jest planem czy marzeniem dla każdego. Wielu osobom wystarczy Warszawa, Kraków albo Gdańsk i odnajdą w Polsce szczęście. Ale, Czytelniku lub Czytelniczko, jeśli masz w sobie iskierkę odwagi i ciekawości, warto wykorzystać ją, by rozpalić ogień, który rozświetli Ci drogę w miejsca, w które nigdy nie spodziewał(a)byś się dojść. W miejsca, które nauczą Cię nie tylko książkowych rozdziałów, ale także życia. Na przykład innej kultury, podejścia do życia, radzenia sobie z przeciwnościami, które przecież czasem muszą się pojawić. Wystarczy napisać lub zadzwonić do Elab – zespół doświadczonych Konsultantów Edukacyjnych zajmie się resztą.

Czy było mi łatwo aplikować, wyjechać i odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Oczywiście, że nie. Ale zwykle najbardziej wartościowe rzeczy w życiu nie są łatwe. A ja mojego nowego życia w Baltimore nie oddałabym za nic w świecie. To moje miejsce na ziemi. To moi ludzie. To mój dom.