Blog

Dania Dania

Uczelnie w Danii. Weekend w kraju Wikingów

Uczelnie w Danii

Jesteśmy młodzi, chcemy próbować nowych rzeczy, smakować inne kultury i obyczaje. Gromadzić doświadczenie i wspomnienia, żeby mieć o czym opowiadać na starość. Jak już to robimy, to nie myślimy o starości, tylko o spotkanych ludziach, wypitych kawach z ekspresu, zrobionych projektach w grupie złożonej z kilku narodowości. Studia w Danii, tak właśnie się zaczyna.

Aarhus to drugie największe miasto w Danii – tam mieszkam. Brzmi imponująco? Tak naprawdę ma tylko 300 tysięcy mieszkańców, choć wielu Duńczyków uważa je za metropolię, w porównaniu do Warszawy, czy Poznania jest raczej kameralne. Wszystkie bary i restauracje są oddalone od siebie maksymalnie 15 minut spacerem. Pewnie teraz pomyślałeś sobie, że jest ich niewiele, ale w rzeczywistości jest odwrotnie. Mały kanał przecinający miasto tworzy doskonałe miejsce dla klubów i pubów, w których co tydzień spotykają się studenci ze wszystkich uczelni. Zabawa trwa do rana, bywa że jadąc do pracy na 8 w sobotę spotykam studentów wracających z imprezy. Duńczycy umieją się bawić… Wierzcie mi na słowo 🙂

Czwartek

O 7:10 dzwoni budzik, który wyłączam z nieukrywaną rozpaczą. Poranna toaleta i śniadanie zajmują mi około 45 minut. O 8:00 wychodzę do szkoły, zajęcia zaczynają się o 8:20, aby dostać się na uczelnię mam dwie opcje- spacer lub przejażdżkę rowerem. Zimą wybieram spacer, a gdy pogoda pozwoli zdecydowanie wolę rower! Szybko, zdrowo, trendy. Aarhus jest chyba jedynym duńskim miastem z taką ilością pagórków i dolin, ale trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Lekko zdyszana wpadam na uczelnię i lecę na pierwsze piętro do swojej sali (większość zajęć odbywa się w tym samym miejscu). Nie ma tutaj podziału na wykłady i ćwiczenia, tak jak w Polsce. Zajęcia zawierają w sobie elementy dyskusji, wykładu, urozmaicone są zadaniami w grupach.

Pomiędzy sesjami zajęć studenci mają 30-minutową przerwę na lunch, stołówka to moje królestwo – w przystępnej cenie ok. 30 koron można smacznie zjeść. Do wyboru kanapki, tosty, słodkie rogaliki, bufet sałatkowy, ciepłe przekąski, danie dnia oraz kawa- obowiązkowo z ekspresu przelewowego, Duńczycy ją kochają, Ty też powinieneś zacząć. Ja na swój lunch wybieram dużą sałatkę oraz bułkę marchewkową, koszt: 38 koron. Ciekawostka – na każdym piętrze znajdują się dystrybutory z wodą, a gdyby ich nie było, zawsze jest woda w kranie – jest lepsza od tej w butelce!

Wracam na drugą turę zajęć. O 15:20 wychodzę ze szkoły i udaję się na przystanek autobusowy, jadę do centrum. Na drodze do pracy robię szybkie zakupy. Pracuję jako kelnerka w  restauracji, o 16:30 mam wspólny obiad ze współpracownikami, o 17:00 zaczynam zmianę. O 23 zamykam restaurację i wracam do domu. Chwilę po północy leżę w łóżku, zasypiam w 3 minuty.

Piątek

W końcu się wysypiam, dziś szkoła na 12:10. Budzę się o 10:00 i spokojnie zjadam śniadanie z koleżanką, która mieszka na tym samym holu w akademiku. Zapewne zadajesz sobie pytanie o to, jak wyglądają studia w Danii i akademik, prawda? Spokojnie, będziesz mieć własną łazienkę i prywatny pokój.

Dzisiejsze zajęcia mijają bardzo szybko i nie wiem, czy to ze względu na ich ciekawy temat, czy na to, że to już piątek. Po wykładach spacerem wracamy z koleżankami do akademika i wspólnie idziemy na siłownię. Po godzinie ćwiczeń potrzebujemy chwili żeby się „ogarnąć”, potem gotujemy wspólny obiad. Teraz czas na przygotowanie się do wyjścia, wysokie obcasy odpadają – całe centrum jest wybrukowane, Dunki do klubów chodzą w adidasach, ja z resztą też.

Generalnie moda i styl życia w Danii są niezobowiązujące, nie zobaczysz tu mężczyzn w garniturach, ani lolitek w szpilkach. Króluje luz, także w relacjach towarzyskich- do nauczycieli i szefa mówi się po imieniu, a po skończonym dniu możecie iść razem na piwo i nikt nie dostrzeże w tym nic złego. Duńczycy pracują, żeby żyć i się bawić, oni robią to, co lubią i na co mają ochotę.

Impreza zaczyna się koło północy, przedtem spędzamy trochę czasu ze znajomymi we wspólnej kuchni. Wybieramy klub w piwnicy, ze stołem pingpongowym, popisanymi ścianami i lekko hip-hopową muzyką – Shen Mao. Po trzeciej wracam autobusem do domu, o 7:20 muszę wstać do pracy.

Sobota

Przeklęty budzik dzwoni po 3 godzinach snu, ledwo żywa zwlekam się z łóżka. Zimny prysznic, szybkie śniadanie i o 8 już jestem w autobusie do drugiej pracy- sprzątanie pubu i restauracji. Muszę skończyć do 11:30, bo właśnie wtedy otwierają. Nie ukrywajmy, nie jest to praca marzeń, ale dopóki studiuję i dostaję stypendium socjalne – ta praca spełnia swoją rolę, dodatkowo uczy pokory. Po powrocie z pracy drzemka i spędzam trochę czasu przed komputerem, aby przygotować się na następny tydzień zajęć na uczelni. Wieczorem odżywa życie towarzyskie, wspólne oglądanie filmów z sąsiadami z akademika, sauna, bar. Co kto lubi. Po fantastycznym wieczorze w gronie pozytywnie zakręconych ludzi z całego świata wracam do siebie  – rano znowu do pracy.

I co? Dalej się zastanawiasz? – Uczelnie w Danii

Nie będę kłamać. Będą dni, gdy będziesz zmęczony i zapracowany, ale za to pełen radości, że dajesz sobie radę sam i jesteś niezależny. Że robisz to na co masz ochotę! Wiadomo, że życie za granicą to nie sielanka, przynajmniej nie na początku, ale nic nie da Ci takiego doświadczenia jak wyjazd na studia za granicę. Nigdy nie będzie lepszego momentu niż teraz!

Uczelnie w Danii