Blog

uczelnie artystyczne
Historie Aplikantów Holandia

Makaron z keczupem i sami dziwni ludzie? Czyli jak to jest ze studiami artystycznymi.

Uczelnie artystyczne – o co w tym chodzi?

O postaci wiecznie biednego i szalonego studenta ASP wyglądającego trochę jak bezdomny, a trochę jak wizjoner, słyszał chyba każdy. Uczelnie artystyczne nie cieszą się zbyt pozytywną opinią.

Uczelnie artystyczne mają opinię pełną stereotypów. Jak wiadomo, najlepsze kłamstwa mają w sobie ziarno prawdy. To jak to w końcu jest z tymi studiami artystycznymi?

Nazywam się Weronika, jestem studentką na Royal Academy of Art The Hague i piszę tego posta, aby poukładać w głowie każdemu, kto go czyta (a może nawet i sobie samej), jak wygląda życie i praca w szkole artystycznej. Będzie tu parę mitów i prawd, które mogą pomóc każdemu, kto planuje rozwijać się w tym kierunku na zagranicznych uczelniach.

Makaron z keczupem na obiad i zero oszczędności?

Studenci uczelni artystycznych są zawsze spłukani i muszą jeść makaron z keczupem, bo na nic ich nie stać. No dobra, przyznam się, że jeszcze nigdy nie jadłam makaronu z keczupem i mam szczerą nadzieję, że to się nie zdarzy. Na uczelni artystycznej rzeczywiście koszty są większe – w 90% przypadków sam musisz sobie zapewnić materiały, z których korzystasz. Do tego niektóre techniki (jak na przykład sitodruk) nie należą do najtańszych i żeby być w nich naprawdę dobrym trzeba zainwestować. 

Nie należy jednak uogólniać, ponieważ wszyscy moi znajomi radzą sobie co najmniej przyzwoicie pomimo wysokich, holenderskich cen. Wiele z nich także pracuje (a część nawet już w zawodzie!).

Studenci uczelni artystycznych są dziwni i nic nie robią w życiu.

Coś, co mogę powiedzieć na pewno, to fakt, że szkoła artystyczna otwiera oczy i poszerza horyzonty o milion procent. Ludzie, poglądy, wizje i zjawiska, z którymi będziesz mieć styczność w takim miejscu często są oryginalne i niespotykane. 

To, jaki typ ludzi decyduje się iść w życiu drogą artystyczną to temat rzeka i nie chcę się nad nim rozwodzić, jednak w zdecydowanej większości są to osoby w jakimś sensie wrażliwe. Takie miejsca zmuszają do wyjścia spoza swojej strefy komfortu, co najczęściej pomaga w procesie twórczym i ogólnie w życiu.

W dobrych szkołach artystycznych jest też zwykle bardzo dużo pracy. Ja, pomimo że kończę zajęcia około 17, prawie codziennie zostaję na uczelni do 20, aby dokończyć swoje projekty i zacząć nowe. Działa to tak, że na zajęciach omawiamy i dyskutujemy o prototypach czy pracach, które zrobiliśmy „w domu” (czy też po godzinach w różnych warsztatach na terenie uczelni). Są też zajęcia, na których bezpośrednio uczymy się czegoś nowego, jednak później i tak musisz to wyegzekwować sam.

Uczelnie artystyczne nie dają pracy w zawodzie

Fałsz, fałsz, fałsz! Wiele osób, które znam, pracują w zawodzie już na trzecim czy czwartym roku studiów. Do tego na przykład na mojej uczelni obowiązkowy jest półroczny staż.

Faktem jest, że ogólnie po studiach (nieważne jakich) znalezienie pracy w zawodzie może nie należeć do najłatwiejszych, jednak w przypadku uczelni artystycznych mamy ogromną przewagę w postaci poznawania ludzi z innych wydziałów.

Studiujesz fashion design i potrzebujesz fotografa, który zrobi zdjęcia Twojej nowej kolekcji? No problem! Jesteś architektem wnętrz i potrzebujesz kogoś, kto zaprojektuje Ci stronę internetową? Nic bardziej prostego! Takie znajomości są bezcenne i zawsze, prędzej, czy później, się przydadzą.

Za granicą popyt na kreatywnych ludzi jest duży; nawet wielkie korporacje zatrudniają ilustratorów czy designerów, żeby polepszyć swoje produkty, czy filozofię marki. Jeżeli ma się dobre portfolio i jest się chętnym do pracy można znaleźć pracę naprawdę wszędzie

Oczywiście, historie są różne i nie należy uogólniać, ale znalezienie swojej niszy jest jak najbardziej możliwe i ludziom się to udaje.

Uczelnie artystyczne to praca indywidualna

Na koniec chcę też napisać, że zawsze i bez wyjątku, w przypadku szkół artystycznych tylko od Ciebie zależy, ile z nich wyniesiesz. Można przez całe studia robić projekty „na zaliczenie”, a można naprawdę spróbować wyrazić siebie i stworzyć coś personalnego. W takich przypadkach zdarza się, że projekty szkolne stają się później markami odzieżowymi, czy studiami designu. Spędzenie kilku lat w takim miejscu z niesamowitymi, kreatywnymi ludźmi to bezcenny czas, który zmieni Cię i otworzy na nowe pomysły i doświadczenia.

Jako początkujący artysta powinieneś być jak gąbka, która chłonie wszystko. Tylko wtedy możesz być naprawdę świadomy tego, w jakim środowisku i świecie żyjesz. A do tego wszystko, co Cię otacza może się stać inspiracją, która zmieni Twoje życie. Serio.

Autorka artykułu: Weronika Szklarek