Blog

studia w stanach aplikacja
USA

Jak wygląda aplikacja na studia w USA, na uczelniach IVY LEAGUE?

Rekrutacja na Ivy League

Nelson Ureña to człowiek, który przesiał dziesiątki tysięcy aplikacji studentów na studia w Stanach, na uniwersytety ze słynnej grupy Ivy League. To on decydował o przyszłości młodych ambitnych – najlepszych z najlepszych. Jak ocenia kandydatury? Przekonaj się sam!

Studia w Stanach aplikacja. Pamiętacie ten stres w związku z oczekiwaniem na wyniki rekrutacji na swoje studia? Pamiętacie swoje wyniki maturalne, procenty, dokumenty, wnioski, podpisy?

U nas patrzy się na wyniki i na progi – mieścisz się czy nie? I finito. W najlepszych światowych jednostkach akademickich z grupy Ivy League na studia w Stanach, ten proces wygląda trochę inaczej.

W aplikacjach, które do nich spływają, oprócz niemal doskonałych wyników w nauce, rekruterzy biorą pod uwagę osiągnięcia, motywacje i swego rodzaju „success story” aplikantów, którzy w przyszłości chcą stać się młodymi odkrywcami i pchać świat nauki do przodu.

Swoją historię (dosłownie pytania od uczelni mogą brzmieć „share your story”) zawiera się w serii mini-esejów, które odpowiadają na pytania: Jakie największe trudności spotkały Cię w życiu czy w szkole i jak sobie z nimi poradziłeś? W jaki sposób chcesz wykorzystać wiedzę zdobytą na naszym uniwersytecie? Co zmieniło się w Twoim sposobie postrzegania otoczenia w ciągu ostatnich 2 lat? To tylko kilka przykładowych pytań.

Jak mówi „człowiek-aplikacja” Nelson Ureña, gdy student wypełnia aplikację i składa swój wniosek o przyjęcie na Harvard, Stanford czy Yale, w pierwszej kolejności odbywa się jej „pierwsze czytanie”.

Aplikacja danego ucznia na studia w Stanach sprawdzana jest od początku do końca i wyłapywane są z niej argumenty i fakty będące esencją całego dokumentu.

Wówczas „człowiek-aplikacja” decyduje w ciągu 15 minut czy zostanie przyjęta, odrzucona czy wrzucona do młyna oczekujących. Brzmi drastycznie i bezdusznie? W 15 minut ważą się losy ludzi, którzy na dopieszczanie swojej aplikacji poświęcili całe tygodnie po 1000 razy poprawiając przecinki, literówki, doszukując się w czeluściach swojej wyobraźni coraz to nowych pasji, przeczytanych książek i motywacji do osiągnięcia życiowego sukcesu. Ale tak to już jest w aplikacji na najlepsze uczelnie w USA.

Taki plik jest przekazywany do kolejnej osoby z biura przyjęć, który rozpatruje ponownie aplikację na studia w USA, wraz z wnioskiem pierwszego rekrutera. To zajmuje kolejne15 minut.

Druga w kolejności osoba, mająca styczność z daną aplikacją, to gość o znacznie bardziej sprecyzowanych kwalifikacjach, wiedzy i doświadczeniu z danej dziedziny, którą na swoich studiach kandydaci będą chcieli zgłębiać. Niechaj będzie to fizyka kwantowa lub alternatywne sposoby finansowania mikroprzedsiębiorstw. To już jest rzeczywiście poważne wyzwanie.

„Drugie czytanie” również kończy się wnioskiem o przyjęcie, odrzucenie lub odroczenie. Następnie cała kadra danego wydziału na czele z dyrektorem, zbiera się na komisji, by o danej aplikacji dyskutować. Każdej odrębnie i indywidualnie. Urena twierdzi, że takie komisje trwają już dłużej i wyjątkowe jest właśnie to bezpośrednie podejście do każdego, kto pretenduje do miana najlepszego z najlepszych.

Zazwyczaj jest tak, że gdy pierwszy i drugi „człowiek-aplikacja” się zgadzają i wystawiają podobne wnioski, komisja zatwierdza decyzję, a w przypadku rozbieżności to komisja ma decydujący wpływ na sukces lub porażkę aplikacji. A zatem sam szef wszystkich szefów na wydziale decyduje o tym, kogo bierze pod własne skrzydła.

Podejmujesz wyzwanie aplikacji na najlepsze uczelnie w USA? Rekrutacja wygląda, zupełnie inaczej, ale Elab trzyma za Ciebie kciuki i chętnie Ci pomoże.