Blog

studia w czasach pandemii
Historie Aplikantów

Polacy studiujący za granicą w trudnej sytuacji? Historie studentów

W związku z epidemią koronawirusa polskie uczelnie prowadzą zajęcia online, a studenci kontynuują naukę w domu.

A co z Polakami studiującymi za granicą? Czy zdecydowali się na powrót? Jak teraz realizowane są zajęcia na zagranicznych uczelniach?

Prawie połowa polskich studentów studiujących za granicą wróciła do Polski – wynika z ankiety przeprowadzonej przez Elab*. W niespełna 13 proc. przypadków uczelnie odwołały egzaminy w tym semestrze, a 63 proc. realizuje zajęcia online. Co dziesiąty ankietowany odpowiedział, że jego uczelnia odwołała zajęcia.

studia w czasach pandemii elab
W momencie przeprowadzania ankiety więcej niż trzech na sześciu studentów odbywa zajęcia online. Jeśli sytuacja związana z koronawirusem się utrzyma, ten procent w najbliższych tygodniach się podniesie, ponieważ na części uczelni trwa wiosenna przerwa.

(Nie) czas, by wracać

Elab zapytał studentów również o to, dlaczego wrócili lub dlaczego tego nie zrobili. Większość z tych, którzy wrócili nie żałuje, choć w niektórych przypadkach musieli nawet zrezygnować z pracy.

Niektórym udało się wrócić jeszcze przed ogłoszeniem zamknięcia granic – tak było w przypadku Kasi, studiującej architekturę na University of the Arts London, która nie żałuje swojej decyzji. – Cieszę się, że jestem w domu z rodziną. W Londynie mieszkam w akademiku, wszyscy moi znajomi wrócili do domów, więc zostałabym sama w małym pokoju w pustym budynku. W razie choroby byłabym tam w dużej mierze zdana na siebie.

W niektórych przypadkach, w obliczu nowych okoliczności, studenci szybko zmieniali zdanie. – Na początku wcale nie miałam zamiaru wracać na przerwę wielkanocną, planowałam przeczekać całą sytuację, dopóki by się nie uspokoiła i przylecieć do Polski po wszystkim. Zdanie zmieniłam z dnia na dzień, gdy okazało się, że loty zaczęto odwoływać, a granice państw zamykać – mówi Bogna, uczęszczająca na Spanish Studies & Psychology na Lancaster University.

Równie szybko decyzję podjęła Katarina studiująca Management na London School of Economics, która wylądowała w Polsce na dzień przed zamknięciem granic. Wykalkulowała, że w razie najgorszego scenariusza najbezpieczniej i najwygodniej będzie jej w Polsce. Okazało się, że powrót z wyprzedzeniem był dobrym rozwiązaniem pod względem ekonomicznym. Po zamknięciu granic ceny biletów sięgały nawet 500 funtów, a w innych przypadkach trzeba było się liczyć nawet z dwiema przesiadkami. – Jedynym problemem było spakowanie [rzeczy z] akademika na odległość, ale na szczęście w Londynie nadal operowały firmy, które oferują pakowanie oraz transport rzeczy – komentuje Katarina.

W innej sytuacji znalazła się Justyna studiująca Physical Earth Science na Swansea University. Zdecydowała się pozostać w Walii z powodów osobistych i trudności, jeśli chodzi o połączenia lotnicze. Zaznacza również, że w momencie, gdy organizowane były ostatnie loty do Polski, sytuacja w Walii wydawała się bardziej stabilna niż u nas.

Na pozostanie za granicą zdecydował się również Grzegorz, studiujący Business Management na University of Essex. Zaznacza, że powrót wiązałby się z problemami natury logistycznej. Ponadto, jest w trakcie rekrutacji do pracy i dlatego musi być na miejscu.

Tymczasowo z powrotu zrezygnowała również Agata studiująca Film i Media na Queen Margaret University. Co prawda wyprowadziła się z akademika, ale zamieszkała z chłopakiem w jego domu na małej wysepce. – Tutaj nam wirus nie straszny – mówi Agata –  Czekam, aż wznowią loty do Polski, żeby wrócić do domu, ale nie spieszy mi się aż tak.

Jak wyglądają teraz studia?

Aktualnie zajęcia realizowane są głównie online, w różnej formie. Część osób otrzymuje materiały i spotyka się z wykładowcami na Skype lub Zoom. Na niektórych uczelniach udostępniane są jedynie prezentacje z wykładów. Brak bezpośredniego kontaktu z wykładowcą jest problemem dla części studentów. – Niestety nie było za bardzo zajęć przez wideo konwersacje, przez co kontakt z nauczycielami był bardzo średni. Mam nadzieję, że sytuacja się poprawi – komentuje Ania studiująca w Newcastle.

W części przypadków zmieniono formę egzaminów na wypowiedź pisemną w formie eseju. Z kolei egzaminy praktyczne z oczywistych powodów najczęściej nie mogą się odbyć. Część studentów narzeka na brak możliwości korzystania z zasobów uczelni. – Nic nie zastąpi mi fizycznej biblioteki uniwersyteckiej czy rozmowy z tutorem w studio, bazującej na fizycznych pracach czy dostępu do maszyn w pracowniach – mówi Kasia studiująca architekturę.

Inne strefy czasowe i przygotowania z wyprzedzeniem

Studenci zaznaczają, że niektórym ciężko zmotywować się do nauki bez uniwersyteckiego trybu. Najczęściej nie mają jednak zastrzeżeń do prowadzących. Niektórzy zwracają uwagę na swoich kolegów, którzy według nich nie zawsze zaglądają do przesyłanych materiałów. Część studentów nie pojawia się na zajęciach online. 

Kamil, studiujący na University of Westminister, zwraca uwagę, że nie musi to wynikać z lenistwa jego kolegów: – University of Westminster jest najbardziej międzynarodową uczelnią na świecie (170 nacji) i część osób wróciła np. do Ekwadoru czy Australii i w tej sytuacji zajęcia odbywają się dla nich w środku nocy, więc zrozumiała jest decyzja uniwersytetu o nieobowiązkowej obecności na zajęciach (wciąż trzeba wysyłać wszystkie worksheety etc.).

Część uczelni przygotowała się do nauki online z wyprzedzeniem. – Uczelnia -jak się dowiedziałam post factum – przygotowywała się do prowadzenia kierunków online już od stycznia, w momencie kiedy dopiero zaczynał w mediach pojawiać się alarm o COVID-19. Dlatego też wszyscy wykładowcy jak i nauczyciele byli jak najlepiej przygotowani – mówi Katarina studiująca na London School of Economics.

Uczelnie zwracają pieniądze i pomagają studentom

Część studentów musiała zrezygnować ze swojej pracy za granicą – wynika z ankiety Elab. Jednak nie we wszystkich przypadkach było to konieczne. Jedna z osób studiujących w Anglii, mimo że wróciła do Polski, zakwalifikowała się do tzw. Government’s Job Retention Scheme, gwarantującego otrzymanie nawet 80 proc. pensji. Część studentów zarabia z kolei online lub stara się o pracę zdalną.

Niektóre uczelnie – np. Swansea University – otworzyły możliwość ubiegania się o zapomogę studentom przebywającym w zakwaterowaniu studenckim. Uniwersytety oddają również pieniądze za kwiecień i maj studentom, którzy wyprowadzili się z akademików – dzieje się tak np. w Queen Margaret University.

*Internetowa ankieta wielokrotnego wyboru przeprowadzona w grupie 110 osób studiujących za granicą, zrealizowana w dniach od 30.03.2020 do 13.04.2020.